Ta witryna używa plików cookie. Kontynuując jej przeglądanie, wyrażasz zgodę na używanie przez nas tych plików. Dowiedz się więcej tutaj.

Group 16 Created with Sketch.
arrow-smallwróć
scroll down Rectangle 16 Created with Sketch.

Marketing w erze humanocentryzmu czy zwykła bzdura

Poruszając się w bańce internetowych spekulacji, można utonąć pod ciężarem nowomodnych haseł, skrótowo przedstawiających rzeczywistość. Digital, Mobile, a teraz Marketing 4.0 – czas kiedy szumnie nadajemy markom ludzkie cechy. To oczywiście wielki nonsens i warto się pochylić nad istotą sprawy i odnaleźć racjonalną ścieżkę postępowania w faktycznie komplikującym się ekosystemie komunikacji. Świat się zmienia, ale istota marketingu nie.

Rolą specjalisty od marketingu była i pozostaje umiejętność antycypowania potrzeb konsumenta. Cała reszta to technikalia – przekaz, treść, sposób i forma dotarcia do konsumenta. Do dziś nic się nie zmieniło.

Dalej biznes musi rozumieć swojego partnera handlowego i skutecznie do niego docierać. Dlatego mówienie o erze H2H ma w sobie duży element skrótu myślowego i warto go rozwinąć. To co rzeczywiście się zmienia, to oczekiwania i nakład niezbędny do produkcji treści

Oczekiwania należy interpretować przez pryzmat potrzeb – to właśnie one się zmieniły. Wiemy z literatury i doświadczenia, że w zależności od dobrobytu zmieniają się potrzeby i wrażliwość człowieka. Nie bez znaczenia jest również kontekst społeczno-polityczny, który może katalizować te emocje.

Jeśli przyjmiemy proste i jednocześnie trudne do obalenia założenie, że ludziom jak świat długi i szeroki żyje się lepiej, to zrozumiemy, że i akcent w komunikacji się zmienia i dzieje się to masowo. Marki przestają być postrzegane przez pryzmat wyłącznie użyteczności, szczególnie, że na nasyconych rynkach ceny i jakość produktów są zbliżone. Naturalnie zatem pozostajemy bardziej wrażliwi na „ludzkie” elementy w komunikacji marketingowej, czy nawet szerzej, bo ta zmiana widoczna jest przez pryzmat wielu kompetencji przedsiębiorstwa. Świetnym przykładem zaistniałej sytuacji, chociaż działającym a contrario jest kryzys medialny Volkswagena w kontekście zafałszowanych przez koncern w Stanach wyników badań pomiarowych. Wiadomość odbija się szerokim echem, jednak na niektórych rynkach przynosi spadki, na innych nie. To właśnie pokazuje, że to co nazywamy humanocentryzmem jest wyłącznie trendem, który opisuje zachowania konsumenckie w dojrzałej gospodarce.

Wreszcie produkcja treści. To siła napędowa omawianego trendu. Dziś treści produkujemy szybciej i mniejszym nakładem środków. To z kolei otworzyło markom przestrzeń do mnożenia przekazów i lepszego ich profilowania. Media społecznościowe będą tu najlepszym przykładem. Marki przenoszą się tam gdzie jest konsument i produkują to, czego konsument potrzebuje, żeby zwrócić jego uwagę. Chociaż to z dalszej perspektywy istotna zmiana, to ciężko mówić o nowej erze. Ponieważ mamy narzędzia, które trafiają do konsumentów w domenie prywatnej, to i za tym co idzie przekazy niosą ze sobą więcej zorientowania na człowieka.

Jak nie zwariować i robić to dobrze?

Work life balance, zmieniający się świat, ekologia to atrybuty, które cieszą się dziś dużym zainteresowaniem i warto je uwzględnić w komunikacji i o nich pamiętać. Zmiana podejścia pod wpływem trendu, który niejednorodnie rozlewa się po świecie, mogłaby być niepotrzebnym ryzykiem.

Tekst pojawił się w czerwcowym numerze Gazety MSP.